• Wpisów:3
  • Średnio co: 138 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 18:25
  • Licznik odwiedzin:757 / 553 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nienawidzę tej roboty. Serio.
 

 
Największy dołek chyba już minął. Przemyślałam sobie wiele spraw naprawdę bardzo dokładnie i doszłam w zasadzie do jednego najważniejszego wniosku.
Zawsze marzyłam, żeby stworzyć szczęśliwy związek. Żeby żyć z kimś przy kim mogę być sobą i akceptować siebie nawzajem ze wszystkim wadami i zaletami. I chyba mogę powiedzieć, że to marzenie się spełniło. Choć czasami są trudniejsze chwile to mimo wszystko po burzy wychodzi słońce. Mieszkam z mężczyzną, którego kocham każdego dnia bardziej. Mimo tego, że nie wiem co chciałabym robić w życiu wiem na pewno, że chce być zawsze obok niego. Codziennie rano kiedy otwieram oczy i go widzę uśmiech mimowolnie pojawia mi się na twarzy.

Kiedy rozmawialiśmy na temat mojej przyszłości zawodowej zaskoczył mnie pozytywnie swoim podejściem. Zapytał czy chciałabym otworzyć swoją knajpkę, bo jeśli tak to nie pojedziemy na wakacje, odłożymy kasę i jakoś uda się to ogarnąć. Nie spodziewałam się, że byłby w stanie coś takiego zrobić, nawet nie przyszłoby mi do głowy o coś takiego pytać.
A jeśli chodzi o knajpę to owszem chciałabym mieć jakiś malutki lokal i coś tam sobie pichcić, bo lubię to robić, ale jestem zbyt wielkim tchórzem, żeby się na to zdecydować.

Nie wiem czego ja oczekuję. Że nie poświęcę nic, że nie zaryzykuje i wszystko przyjdzie samo?
No sama siebie nie rozumiem...
 

 
Blog powstał tylko po to, żeby w chwilach zwątpienia, złości, gniewu i innych ciężkich emocji mieć miejsce na oczyszczenie duszy.
Ostatnio męczą mnie ciężkie tematy, dotyczące sensu życia. Dochodzę do wniosków, że marnuję swoje życie, że nienawidzę swojej pracy i chciałabym robić coś co sprawia mi przyjemność. Wiele osób pyta dlaczego tego nie robię... Otóż dlatego, że sama nie wiem co chciałabym robić. Tutaj rodzi się największy problem - jak zmienić coś skoro sama nie wiem co jest dla mnie dobre?
Przykre jest to, że mam prawie 28 lat i nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Dni uciekają mi przez palce, a ja stoję ciągle w tym samym miejscu.
Ostatnio tak głęboko to we mnie wlazło, że ciężko mi cieszyć się z czegokolwiek. Jeszcze niedawno radość dawały mi jakieś błahostki, a teraz czuję obojętność.

Czas najwyższy coś zmienić, ale w związku z tym, że nadal nie wiem co muszę zacząć szukać.
Wyznaczyłam sobie kilka prostych celów i może małymi kroczkami znajdę w sobie jakąś nową pasję, coś mnie zainteresuje, coś pokocham.